- No jasne, trochę rozrywki mi się przyda - uśmiechnęłam się ciepło.
- Więc... ubierz się, widzimy się na dole.
Bez ruchu patrzyłam na oddalającą się sylwetkę bruneta, aż całkowicie zniknął za drzwiami. Ostrożnie odłożyłam ostry przedmiot do kosmetyczki, po czym wstałam z łóżka. Podeszłam do szafy. Z wielkim zażenowaniem zauważyłam, że posiadam tylko diw sukienki: jedną starą, a drugą bardzo krótką. Na zakupy nie ma czasu, więc chyba nie mam wyjścia. Całe szczęście, że jest czarna i bez koronek!
***
Taksówka podjechała na wielki podjazd sporych rozmiarów willi. Brunet powoli wysiadł i z uprzejmością godną dżentelmena otworzył mi drzwi. Ja na to lekko się zaśmiałam, ale już po chwili obserwowałam okolicę czekając na spłacenie rachunku przez Setha. Gdy już to uczynił ruszyliśmy razem do źródła muzyki. Było ją słychać na całe Los Angeles, więc nie sprawiło to większej trudności. Śmiało otworzyłam drzwi i moim oczom ukazał się wielki dom wypełniony masą ludzi.
- Miało być kilka osób... - przekrzykiwałam muzykę.
- No wiesz... dla Josepha to jest kilka osób. - podkreślając wyraz ,,to'' ukazał szereg białych ząbków. Pokręciłam głową i odwzajemniłam gest. Poczułam, że Seth ciągnie mnie za nadgarstek. Zapewne zauważył kogoś znajomego.
Nie myliłam się. Właśnie dołączaliśmy do grupki składającej się z Jake'a, Ashleya, Andyego i gospodarza - czyli Ronniego. Posłałam ciepły uśmiech zajmując wolne miejsce na kanapie. Wymieniłam kilka słów powitania z grupką, po czym Radke, jak to Radke zaproponował coś do picia. Z chęcią się zgodziłam. Mam zamiar najebać się do nieprzytomności. Sama nie wiem czemu, takie przeczucie, haha.
Po przyniesieniu kilku drinków impreza trochę się rozkręciła. Przy takim towarzystwie bawiłam się świetnie, w szczególności, że dołączyła się do nas Juliet. Tylko jedno mnie rozpraszało. Wiercące mnie na każdym kroku spojrzenie Purdyego, było w nim coś niepokojącego. Nie było to pożądanie, on próbował wyczytać coś z moich myśli... Tylko co?
***
- Ekhem... Ann? Mogę cię prosić na chwilę? - usłyszałam głos za sobą. Odwróciłam się i napotkałam Asha. Czego on ode mnie chciał? Przecież przerywa mi picie! Właśnie Andy przyniósł taakie piękne drinki... Chuj... najwyżej mój plan najebania się chwilę poczeka. Bez słowa wstałam. Purdy delikatnie złapał mnie za nadgarstek i zaciągnął na dwór. Zatrzymaliśmy się, a on stanął przede mną. - Słuchaj, ja wiem, że ty to wszystko słyszałaś. Umiem rozpoznać, czy ktoś kłamie, czy nie. I dopiero teraz zdałem sobie sprawę co ja palnąłem. Wyrzuty sumienia mną targały, więc chciałbym... - zrobił chwilową przerwę. - przeprosić. Ja wiem, że to cię zraniło i możesz nie przyjąć, wiem, że jestem dupkiem, ale naprawdę żałuję. Wybaczysz mi? - stałam chwilę z otępiałą miną. Skąd on to wiedział? Dlaczego mnie przeprosił? Co ja mam mu odpowiedzieć? Po chwili namysłu nadal nie miałam pojęcia co powiedzieć, więc jedynie moje usta uformowały się w największy i najszczerszy uśmiech na jaki było mnie stać.
- Wybaczam ci, to nic wielkiego. - bez namysłu rzuciłam mu się na szyję. Po kilku sekundach oderwałam się od jego szyi. - Idziesz potańczyć? - spytałam.
- Tak, jasne. Dzisiaj jeszcze nie byłem na parkiecie. - wyszczerzył ząbki. Z bananem przyklejonym do twarzy przeszłam przez drzwi, po czym znalazłam skrawek wolnej podłogi. Jak na moje (nie)szczęście zaczęła lecieć wolna piosenka. Zarzuciłam Ashowi ręce na szyję i zaczęłam poruszać biodrami w rytm piosenki.
Po skończonym tańcu przyłączyliśmy się do naszej grupki. Zauważyłam, jak Andy wciąga rulonikem z banknotu jedną z białych kresek usypanych na stoliku. Cholera... Nigdy nie ćpałam.
- Popatrzcie kto przy... przyszedł! Ashuś i Ann. Chodźcie, mam dobry towar! - bełkotał nieźle wstawiony Biersack. Kurwa.... Ćpać czy nie, oto jest pytanie... W sumie obiecałam sobie, że się najebię... Ale jutro praca... Chuj, czego ne robi się dla dobrej zabawy? Podeszłam do stolika, wzięłam do ręki banknot i niewiele myśląc wciągnęłam jedną z dłuższych kresek. Oklapłam na fotel za mną. Odchyliłam głowę do tyłu i nie wiadomo kiedy odpłynęłam...
________________________________________________________________
Impreza u Radke jak zwykle bez ćpania się nie obyła :D. Cholera... Mam niedobór Nirvany, więc teraz mam na nią mega fazę :D. 5 kwietnia rocznica śmierci Kurta, pamiętaliście?
Wiem, że nie było 5 komentarzy ale tak jakoś napisałam i wam wstawiam. Wiem, że fabuła oklepana, ale potrzebne mi to było do dalszych wydarzeń. Piszcie czy się podobało. Wystarczy nawet kropka!
Jak widzicie Panda przeprosiła Ankę... Jak myślicie, szczerze?
4 komentarze - next

