- Cześć - Ash uśmiechnął się i podał dłoń. - Gotowa?
- No jasne - odwzajemniłam gest. Delikatnie położyłam swoją rękę na jego, on pomógł mi zejść po schodkach i objął w pasie. Przy każdym jego dotyku czułam przyjemne dreszcze oplatające moje ciało. Stwierdziliśmy wspólnie, że przejdziemy się, bo występ miał się odbyć na Sunset, czyli mojej ulicy. Powoli mijaliśmy przeróżne kluby i bary. Neonowe napisy raziły w oczy, ale to tylko nadawało urok temu miejscu. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę jak bardzo kocham to miejsce... Ach, Sunset... Dobrze pamiętam, jak chodziłam się naćpać i nachlać do
The Roxy, albo Troubadour. Piękne, a zarazem straszne czasy. Nadal nie zapomniałam... Nie zapomnę tego dotyku, tego obrzydzenia, tego miejsca i jego oddechu. Nie chcę o tym myśleć! Ann, przestań! Haha, to zabawne, że krzyczę na siebie nawet w myślach...
- Annie, jesteśmy na miejscu - zakomunikował Ashley. Na te słowa na moją twarz zagościł wielki banan, a w brzuchu pojawiły się motyle. Aerosmith! Ile ja bym dała za życie w latach 80... Guns N' Roses, Skid Row, Metallica, Aerosmith! Taak, to były czasy. W trakcie moich przemyśleń nad zajebistością lat 80 zdążyliśmy z Purdym dojść pod samą scenę. Po niecałej minucie na scenę wbiegł Steven, potem Joe, Tom, Brad i Joey rozpoczynając Eat The Rich . Na widok moich idoli, którzy stali tuż przede mną zrobiło mi się gorąco. Fanki zaczęły piszczeć, a zespół rozkręcać. Drugim utworem było Back in the Saddle, nieco spokojniejszy utwór wywołał lekką nostalgię. Potem zagrali: Love in an Elevator, Toys in the Attic, Oh Yeah i kilkanaście innych, przezajebistych utworów.
Bawiłam się świetnie przez wszystkie piosenki, niestety Tyler zapowiedział, że I Don't Want to Miss a Thing będzie ostatnią piosenką. Gdy popłynęły pierwsze, subtelne dźwięki, Purdy niespodziewanie obrócił mnie tak abym miała idealny widok na jego brązowe tęczówki. Jak zahipnotyzowana wpatrywałam się w magicznie błyszczące oczy. Chciałabym, żeby trwało to wiecznie.
I just wanna hold you close
Feel your heart so close to mine
And just stay here in this moment
For all the rest of time.
W momencie wypowiedzenia tych słów przez Steviego, Ashley delikatnie złapał mój podbródek i musnął usta. Mój umysł wyłączył się w tej chwili. Przestałam słyszeć dźwięki utworu, zamknęłam oczy i pozwoliłam trwać dalej pocałunkowi. Czułam przyjemne dreszcze i motyle w brzuchu. Nie obchodziło mnie, że moje żebra cierpią pod wpływem nacisku innych ludzi. W tym momencie byłam tylko ja i on... Gdy zabrakło mi powietrza oderwałam się od Asha. Momentalnie oprzytomniałam... Brunet zakrył usta dłonią, a ja jak głupia wpatrywałam się w niego.
- Chodź. - przekrzyczał tłum. Złapał mnie za rękę i prowadził między ludźmi. Jakimś cudem wyszliśmy z tego cało.
Perspektywa Ash'a
Wyszedłem z klubu, w którym odbywał się koncert. Kilka metrów za wyjściem przystanąłem.
- Ja... Przepraszam za to. Poniosło mnie i ni... - zacząłem się tłumaczyć, ale nie dane mi było dokończyć, ponieważ przerwała mi Ann.
- Nic się nie stało. Może o tym zapomnijmy? - uśmiechnęła się pocieszająco. Zapomnijmy? Nie! No kurwa. Nie chcę zapominać!
- T-tak. Tak będzie najlepiej - wymusiłem uśmiech. Przeczę sam sobie...
__________________________________________________
Przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam, PRZEPRASZAM!
Nie było mnie tu bardzo długo, za co cholernie Was przepraszam. Macie taki gówniany rozdział na przeprosiny. Jeśli będzie Wam się chciało to może za tydzień/dwa będzie next.
4 komentarze = next!

