niedziela, 29 marca 2015

#10 ,,Nigdy więcej, Ann.''

- Cześć. - posłał mi uśmiech i zaprosił gestem ręki do środka. Zręcznie go omijając wkroczyłam do bordowego pomieszczenia. Rozejrzałam się po przedpokoju i bez namysłu przeszłam do dalszych drzwi. Były otworzone, usłyszałam skrawek rozmowy:
- Nie wiem jak ja będę z taką dziwką pracował. Pierwszy dzień i już chce się ze mną lizać, mam nadzieję, że niedługo ją wywalą...
- Masz racje stary, tylko CC chyba ją polubił. W sumie przyda się czasem, bo tyłek ma fajny. - zamarłam. Słowa wypowiedziane przez Ashleya i wokalistę wywołały dreszcze na moim ciele. Myśli toczyły nieprzerwaną walkę. Zabolało. Cholernie zabolało. Przypomniałam sobie czasy, w których byłam tak nazywana. Wszystkie wspomnienia razem z tymi słowami uderzyły do mojego mózgu zostawiając obrzydzenie do siebie i nienawiść do świata. Chciałam być normalna. Chciałam być radosną dziewczyną przepełnioną miłością. A kim jestem? Zwykłą kurwą. Jednak nie tylko ja tak uważam.
Wzięłam głębszy oddech. Przeczesałam włosy ręką i przybrałam jak najlepszą minę. Nic nie słyszałam, nikt nic nie mówił, jest zajebiście. Pewnym krokiem weszłam do studia nagraniowego, zaraz za mną wszedł Christian, który o niczym nie wiedział. Chłopcy popatrzyli po sobie niezręcznie.
- Eee... Ann... słyszałaś coś? - zaczął niepewnie lider zespołu.
- A co miałabym słyszeć? - odwróciłam się w jego stronę i podniosłam brew do góry. Starałam się brzmieć jak najnaturalniej, ale chyba źle mi to wychodziło.
- Ten... nic, tak sobie. - Biersack wymusił uśmiech na swojej twarzy i szybko odwrócił wzrok. Mam nadzieję, że uwierzył. Nie mam zamiaru zgrywać delikatnej i płakać im w koszulki.
- Co tak leżycie? Praca! - szybko zmieniłam temat. Co jak co, ale udawanie zajebiście pozytywnej wychodziło mi najlepiej. Chłopcy wydali z siebie jęk niezadowolenia. - Najpierw perkusja. - rzuciłam na odchodne sadzając przy tych wszystkich przyciskach. CC zajął swoje miejsce za szybą i zaczął grać. Co chwile były jakieś poprawki, zmiany i tak minęła mi reszta czasu w pracy.
Kilka godzin później...
- Do jutra! - posłałam sztuczny uśmiech w stronę pomieszczenia. Wyszłam. Zaraz za mną podążał Seth. Wsiadłam do wcześniej otworzonego auta. Droga minęła nam w niezręcznej ciszy. Po zajechaniu na podjazd szybko wysiadłam. Prawie biegiem pokonałam drogę dzielącą podjazd od domu. Nie zważyłam na skręcający się żołądek, od razu skierowałam swoje zwłoki do mojego tymczasowego pokoju. Usiadłam na skraju łóżka, powoli sięgnęłam po kosmetyczkę mieszczącą się w szufladzie. Odpięłam czarny zamek i moim oczom ukazała się czerwona od krwi, malutka żyletka. Uśmiechnęłam się półgębkiem. Wzięłam ją do ręki. Z psychopatycznym uśmiechem obracałam ją w palcach. Przez moją nieuwagę raniła moją skórę. Nie ukrywam, charakterystyczne pieczenie sprawiało mi przyjemność. Cholera, po co ja to robię? Okaleczam się, bo wieki król Andy coś o mnie powiedział? Kurwa...
- Japierdolę! Anka! Co ty odwalasz?! Zostaw to natychmiast! - brunet z przerażeniem w oczach doskoczył do mnie i przerwał jakże mądrą zabawę. Spojrzałam w jego oczy, malował się w nich smutek i troska. - Obiecałaś... - spuścił głowę. Dopiero teraz zauważyłam jaką jestem egoistką.
- Przepraszam... - powtórzyłam gest. On po chwili ciszy delikatnie ujął mój podbródek i spojrzał głęboko w moje źrenice. W jego dotyku czułam troskę. Kochałam go, tak bardzo go kochałam. Obiecywałam, ale zawsze muszę coś spieprzyć...
- Nigdy więcej. Ann, proszę, nigdy więcej. - wyszeptał, po czym wtuliłam się w jego ciało. Wdychałam jeszcze chwilę zapach jego perfum. Błogi nastrój przerwał refren ,,Lithium'' - Nirvany. Brunet odebrał. Spojrzałam na niego pytająco. Po skończeniu krótkiej rozmowy odpowiedział:
- U Radke jest impreza, jeśli wyrazisz chęć, to Ronnie byłby zaszczycony. - wyszczerzył się w moją stronę. Zastanowiłam się chwilę, po czym odparłam:
- No jasne, torchę rozrywki mi się przyda.

_____________________________________________________________
Zjebane na maksa ;-;. Chyba końcówki gorszej nie mogłam wymyślić xD.
Ale usprawiedliwię się cholernym bólem zatok i otępieniem umysłu.
Nie dobijajcie mnie nawet koncertem ;-;. No dobra, możecie mnie dobić, bo nadal mało mi relacji :D.
Haha! Jestem z siebie dumna! Zrobiła plan na  kilka rozdziałów :D.
Oczekuję na komentarze, nie mają to być jakieś długie eseje czy coś. Wystarczy kropka, chcę wiedzieć, czy ktoś to czyta, ponieważ obserwatorów jest 10, a komentarzy 5 ;c.
Dziękuję za przeczytanie moich wypocin!
Next - 5 komentarzy

wtorek, 17 marca 2015

#9 ,,Ona.''

- Seth do cholery!! Kto to jest?! - usłyszałam przeraźliwy krzyk jakiejś babki. Postanowiłam interweniować i ruszyłam w jej stronę. Po chwili znalazłam się już obok niej. Mogłam zmierzyć ją wzrokiem. Była szatynką z wielkimi cyckami, typowa dziewczyna Setha...
- Anna Palvin, przyjaciółka Setha - powiedziałam i sztucznie się uśmiechnęłam. Manager zdążył już przyjść i zaczął tłumaczyć, że jestem tylko jego przyjaciółką.
- Nie uwierzę w takie brednie!! Kto to kurwa jest?! - odepchnęła od siebie bruneta.
- Jestem jego przyjaciółką i tymczasowo tutaj mieszkam! - podniosłam głos.
- Dobrze... Ja czy ona? - zmierzyła mnie wzrokiem zabójcy. Przeniosła ciężar na jedną nogę i założyła ręce na piersiach. Z wyczekującą miną patrzyła na zdezorientowanego partnera.
- Słucham?! - teraz to Seth wydarł się  na nią. Chętnie bym ich zostawiła samych, ale boję się o tego małego, bezbronnego, gupiego, mojego braciszka.
- Ja czy ona?! Wybieraj! - zrobiło mi się gorąco. Boję się co wybierze ,,mój brat''. Zaczęłam głębiej oddychać.
- Ona. Wybieram Ann. - po chwili ciszy zabrał głos. Ogarnęła mnie fala szczęścia. Rzuciłam się mu na szyję i mocno przytuliłam. Kątem oka mogłam zauważyć rozdziawioną buzię ex Setha. Po kilku sekundach stania jak słup soli postanowiła się wycofać. Z miną wyrażającą większość jej emocji opuściła nas. Ta sytuacja była dziwna...
- Seth, skąd ty bierzesz takie ,,coś''? - przy ostatnim słowie zrobiłam cudzysłów w powietrzu i lekko podniosłam kąciki ust do góry. Chyba to pytanie było nie na miejscu, ponieważ zasmucił się. - Eee... no to... może wytłumaczysz mi co będę głównie robić? Muszę sobie troszkę przypomnieć. - uśmiechnęłam się zachęcająco. On pokiwał twierdząco głową i pociągnął mnie najpierw do szuflady z papierami a potem usiadł po turecku naprzeciwko mnie. Zaczął tłumaczyć moje obowiązki i takie tam inne...
Perspektywa blondyna z parku (XDD)
- A dałabyś mi może swój numer?- zebrałem się na odwagę i zapytałem. Wyjąłem telefon z kieszeni i z proszącym spojrzeniem podałem go dziewczynie.
 - Nie. Znaczy się tak. Albo eee...yyy... tak - blondynka lekko się zarumieniła. Wyglądała tak słodko... Ale po wpisaniu numeru na ekranie szybko uciekła. Stałem jeszcze chwilę wpatrując się w jej coraz bardziej oddalające się piękne ciało. Nie wiedząc co ze sobą zrobić wróciłem na swoje poprzednie umiejscowienie tyłka. Usiadłem i zapaliłem papierosa, rzadko palę, ale papierosy i zapalniczke mam przy sobie zawsze. Rozkoszując się przyjemnym drapaniem w płucach wpatrywałem się w staw. Nie myślałem o niczym, po prostu siedziałem i paliłem. Wyłączyłem wszelkie wspomnienia, myśli, natchnienie.
Poczułem dreszcz przebiegający po całym moim ciele. Wzdrygnąłem się i rozejrzałem. Robiło się ciemno, więc postanowiłem wrócić do domu. Powoli podniosłem swoje zwłoki z ławki i skierowałem się w stronę mojego domu. Mieszkałem kilka metrów obok parku, więc drogę pokonałem w bardzo krótki czas. Wskoczyłem po dwa stopnie na ostatnie piętro kamienicy i śmiało otworzyłem drzwi. Powitał mnie nieprzyjemny smród alkoholu, papierosów i chuj wie czego. Głośno westchnąłem i przeszedłem po pokojach, aby sprawdzić powód tego zapachu. Matki nie było, więc mogłem spokojnie przespać noc. Gdy byłem mały mój brat musiał ze mną siedzieć i mnie pilnować. Bałem się. Bałem się własnej matki. Tego co może zrobić, kogo może przyprowadzić. Po śmierci ojca zaczęła pić. Na początku nie wiedziałem co się z nią dzieje, ale potem zrozumiałem. Z powodu jej wyzwisk, ciągłego picia okaleczałem swoje ręce, nogi, czasem brzuch. Żałuję tego, ale gdybym przeżył znowu takie cierpienie zapewne zrobiłbym to samo.
Zdjąłem buty i nie zdejmując ubrania wskoczyłem pod kołdrę. Nie wiadomo kiedy odpłynąłem w objęcia morfeusza.
Perspektywa Ann
- No... to by było na tyle - uśmiechnął się do mnie nieznacznie brunet i wstał ze swojego wcześniejszego miejsca. Ja zrobiłam to samo i bez słowa skierowałam swoje zwłoki do mojego pokoju po coś do spania a następnie do łazienki. Zamknęłam za sobą drzwi i zrzuciłam ubrania na podłogę. Weszłam pod prysznic i przekręciłam kurek od ciepłej wody. Fala gorąca przebiegła przez moje ciało. Wzięłam żel i namydliłam całe ciało. Po spłukaniu tego wszystkiego wytarłam się ręcznikiem do sucha i założyłam piżamę. Wyszłam z pomieszczenia i walnęłam się na miękkie łóżko. Sprawdziłam jeszcze Twittera, Facebooka itp. Przekręciłam się na bok i zasnęłam.
Następnego dnia...
Obudziło mnie wkurwiające piszczenie budzika. No kurwa! Dlaczego muszę wstawać tak wcześnie? Ech... no w sumie moja wymarzona praca wymaga poświęceń. Pacnęłam budzik, aby się wyłączył. Odrzuciłem kołdrę i powoli usiadłam na brzegu łóżka. Potrząsnęłam głową i wstałam. Wyjęłam z szafy czarne leginsy i białą, elegancką bluzkę. Nie mam pojęcia po co, ale w pierwszym dniu pracy powinnam ładnie wyglądać. Uśmiechnęłam się sama do siebie i wyszłam z pokoju. Akurat z łazienki wyszedł mój współlokator. Prześlizgnęłam się przez drzwi i je zamknęłam. Zrobiłam wszystkie czynności związane z tym pomieszczeniem i zadowolona ze swojego makijażu wyszłam na korytarz. Zabrałam jeszcze z pokoju torebkę, do której włożyłam telefon i portfel. Zeszłam na dół. Seth jadł śniadanie, a obok niego leżał pusty talerz, którego z chęcią zapełniłam jajecznicą. Zjedliśmy jakże wykwintne danie i wsiedliśmy do czarnego Audi. Studio było niedaleko, więc droga minęła szybko.
Weszłam do ceglanego budynku na podane piętro. Zadzwoniłam dzwonkiem i już po chwili w drzwiach stał CC.

 5 komentarzy - next!
Jeśli czytacie to komentujecie!