- Cześć. - posłał mi uśmiech i zaprosił gestem ręki do środka. Zręcznie go omijając wkroczyłam do bordowego pomieszczenia. Rozejrzałam się po przedpokoju i bez namysłu przeszłam do dalszych drzwi. Były otworzone, usłyszałam skrawek rozmowy:
- Nie wiem jak ja będę z taką dziwką pracował. Pierwszy dzień i już chce się ze mną lizać, mam nadzieję, że niedługo ją wywalą...
- Masz racje stary, tylko CC chyba ją polubił. W sumie przyda się czasem, bo tyłek ma fajny. - zamarłam. Słowa wypowiedziane przez Ashleya i wokalistę wywołały dreszcze na moim ciele. Myśli toczyły nieprzerwaną walkę. Zabolało. Cholernie zabolało. Przypomniałam sobie czasy, w których byłam tak nazywana. Wszystkie wspomnienia razem z tymi słowami uderzyły do mojego mózgu zostawiając obrzydzenie do siebie i nienawiść do świata. Chciałam być normalna. Chciałam być radosną dziewczyną przepełnioną miłością. A kim jestem? Zwykłą kurwą. Jednak nie tylko ja tak uważam.
Wzięłam głębszy oddech. Przeczesałam włosy ręką i przybrałam jak najlepszą minę. Nic nie słyszałam, nikt nic nie mówił, jest zajebiście. Pewnym krokiem weszłam do studia nagraniowego, zaraz za mną wszedł Christian, który o niczym nie wiedział. Chłopcy popatrzyli po sobie niezręcznie.
- Nie wiem jak ja będę z taką dziwką pracował. Pierwszy dzień i już chce się ze mną lizać, mam nadzieję, że niedługo ją wywalą...
- Masz racje stary, tylko CC chyba ją polubił. W sumie przyda się czasem, bo tyłek ma fajny. - zamarłam. Słowa wypowiedziane przez Ashleya i wokalistę wywołały dreszcze na moim ciele. Myśli toczyły nieprzerwaną walkę. Zabolało. Cholernie zabolało. Przypomniałam sobie czasy, w których byłam tak nazywana. Wszystkie wspomnienia razem z tymi słowami uderzyły do mojego mózgu zostawiając obrzydzenie do siebie i nienawiść do świata. Chciałam być normalna. Chciałam być radosną dziewczyną przepełnioną miłością. A kim jestem? Zwykłą kurwą. Jednak nie tylko ja tak uważam.
Wzięłam głębszy oddech. Przeczesałam włosy ręką i przybrałam jak najlepszą minę. Nic nie słyszałam, nikt nic nie mówił, jest zajebiście. Pewnym krokiem weszłam do studia nagraniowego, zaraz za mną wszedł Christian, który o niczym nie wiedział. Chłopcy popatrzyli po sobie niezręcznie.
- Eee... Ann... słyszałaś coś? - zaczął niepewnie lider zespołu.
- A co miałabym słyszeć? - odwróciłam się w jego stronę i podniosłam brew do góry. Starałam się brzmieć jak najnaturalniej, ale chyba źle mi to wychodziło.
- Ten... nic, tak sobie. - Biersack wymusił uśmiech na swojej twarzy i szybko odwrócił wzrok. Mam nadzieję, że uwierzył. Nie mam zamiaru zgrywać delikatnej i płakać im w koszulki.
- Co tak leżycie? Praca! - szybko zmieniłam temat. Co jak co, ale udawanie zajebiście pozytywnej wychodziło mi najlepiej. Chłopcy wydali z siebie jęk niezadowolenia. - Najpierw perkusja. - rzuciłam na odchodne sadzając przy tych wszystkich przyciskach. CC zajął swoje miejsce za szybą i zaczął grać. Co chwile były jakieś poprawki, zmiany i tak minęła mi reszta czasu w pracy.
Kilka godzin później...
- Do jutra! - posłałam sztuczny uśmiech w stronę pomieszczenia. Wyszłam. Zaraz za mną podążał Seth. Wsiadłam do wcześniej otworzonego auta. Droga minęła nam w niezręcznej ciszy. Po zajechaniu na podjazd szybko wysiadłam. Prawie biegiem pokonałam drogę dzielącą podjazd od domu. Nie zważyłam na skręcający się żołądek, od razu skierowałam swoje zwłoki do mojego tymczasowego pokoju. Usiadłam na skraju łóżka, powoli sięgnęłam po kosmetyczkę mieszczącą się w szufladzie. Odpięłam czarny zamek i moim oczom ukazała się czerwona od krwi, malutka żyletka. Uśmiechnęłam się półgębkiem. Wzięłam ją do ręki. Z psychopatycznym uśmiechem obracałam ją w palcach. Przez moją nieuwagę raniła moją skórę. Nie ukrywam, charakterystyczne pieczenie sprawiało mi przyjemność. Cholera, po co ja to robię? Okaleczam się, bo wieki król Andy coś o mnie powiedział? Kurwa...
- Japierdolę! Anka! Co ty odwalasz?! Zostaw to natychmiast! - brunet z przerażeniem w oczach doskoczył do mnie i przerwał jakże mądrą zabawę. Spojrzałam w jego oczy, malował się w nich smutek i troska. - Obiecałaś... - spuścił głowę. Dopiero teraz zauważyłam jaką jestem egoistką.
- Przepraszam... - powtórzyłam gest. On po chwili ciszy delikatnie ujął mój podbródek i spojrzał głęboko w moje źrenice. W jego dotyku czułam troskę. Kochałam go, tak bardzo go kochałam. Obiecywałam, ale zawsze muszę coś spieprzyć...
- Nigdy więcej. Ann, proszę, nigdy więcej. - wyszeptał, po czym wtuliłam się w jego ciało. Wdychałam jeszcze chwilę zapach jego perfum. Błogi nastrój przerwał refren ,,Lithium'' - Nirvany. Brunet odebrał. Spojrzałam na niego pytająco. Po skończeniu krótkiej rozmowy odpowiedział:
- U Radke jest impreza, jeśli wyrazisz chęć, to Ronnie byłby zaszczycony. - wyszczerzył się w moją stronę. Zastanowiłam się chwilę, po czym odparłam:
- No jasne, torchę rozrywki mi się przyda.
_____________________________________________________________
Zjebane na maksa ;-;. Chyba końcówki gorszej nie mogłam wymyślić xD.
Ale usprawiedliwię się cholernym bólem zatok i otępieniem umysłu.
Nie dobijajcie mnie nawet koncertem ;-;. No dobra, możecie mnie dobić, bo nadal mało mi relacji :D.
Haha! Jestem z siebie dumna! Zrobiła plan na kilka rozdziałów :D.
Oczekuję na komentarze, nie mają to być jakieś długie eseje czy coś. Wystarczy kropka, chcę wiedzieć, czy ktoś to czyta, ponieważ obserwatorów jest 10, a komentarzy 5 ;c.
Dziękuję za przeczytanie moich wypocin!
- Co tak leżycie? Praca! - szybko zmieniłam temat. Co jak co, ale udawanie zajebiście pozytywnej wychodziło mi najlepiej. Chłopcy wydali z siebie jęk niezadowolenia. - Najpierw perkusja. - rzuciłam na odchodne sadzając przy tych wszystkich przyciskach. CC zajął swoje miejsce za szybą i zaczął grać. Co chwile były jakieś poprawki, zmiany i tak minęła mi reszta czasu w pracy.
Kilka godzin później...
- Do jutra! - posłałam sztuczny uśmiech w stronę pomieszczenia. Wyszłam. Zaraz za mną podążał Seth. Wsiadłam do wcześniej otworzonego auta. Droga minęła nam w niezręcznej ciszy. Po zajechaniu na podjazd szybko wysiadłam. Prawie biegiem pokonałam drogę dzielącą podjazd od domu. Nie zważyłam na skręcający się żołądek, od razu skierowałam swoje zwłoki do mojego tymczasowego pokoju. Usiadłam na skraju łóżka, powoli sięgnęłam po kosmetyczkę mieszczącą się w szufladzie. Odpięłam czarny zamek i moim oczom ukazała się czerwona od krwi, malutka żyletka. Uśmiechnęłam się półgębkiem. Wzięłam ją do ręki. Z psychopatycznym uśmiechem obracałam ją w palcach. Przez moją nieuwagę raniła moją skórę. Nie ukrywam, charakterystyczne pieczenie sprawiało mi przyjemność. Cholera, po co ja to robię? Okaleczam się, bo wieki król Andy coś o mnie powiedział? Kurwa...
- Japierdolę! Anka! Co ty odwalasz?! Zostaw to natychmiast! - brunet z przerażeniem w oczach doskoczył do mnie i przerwał jakże mądrą zabawę. Spojrzałam w jego oczy, malował się w nich smutek i troska. - Obiecałaś... - spuścił głowę. Dopiero teraz zauważyłam jaką jestem egoistką.
- Przepraszam... - powtórzyłam gest. On po chwili ciszy delikatnie ujął mój podbródek i spojrzał głęboko w moje źrenice. W jego dotyku czułam troskę. Kochałam go, tak bardzo go kochałam. Obiecywałam, ale zawsze muszę coś spieprzyć...
- Nigdy więcej. Ann, proszę, nigdy więcej. - wyszeptał, po czym wtuliłam się w jego ciało. Wdychałam jeszcze chwilę zapach jego perfum. Błogi nastrój przerwał refren ,,Lithium'' - Nirvany. Brunet odebrał. Spojrzałam na niego pytająco. Po skończeniu krótkiej rozmowy odpowiedział:
- U Radke jest impreza, jeśli wyrazisz chęć, to Ronnie byłby zaszczycony. - wyszczerzył się w moją stronę. Zastanowiłam się chwilę, po czym odparłam:
- No jasne, torchę rozrywki mi się przyda.
_____________________________________________________________
Zjebane na maksa ;-;. Chyba końcówki gorszej nie mogłam wymyślić xD.
Ale usprawiedliwię się cholernym bólem zatok i otępieniem umysłu.
Nie dobijajcie mnie nawet koncertem ;-;. No dobra, możecie mnie dobić, bo nadal mało mi relacji :D.
Haha! Jestem z siebie dumna! Zrobiła plan na kilka rozdziałów :D.
Oczekuję na komentarze, nie mają to być jakieś długie eseje czy coś. Wystarczy kropka, chcę wiedzieć, czy ktoś to czyta, ponieważ obserwatorów jest 10, a komentarzy 5 ;c.
Dziękuję za przeczytanie moich wypocin!
Next - 5 komentarzy