czwartek, 14 maja 2015

#12 ,,Gotowa?''

 Najmocniej Was przepraszam, że przez tyle czasu nic nie wstawiałam. Przez ten okres dużo się zmieniło i popsuło, ale teraz spróbuję wstawiać rodziały raz na tydzień lub dwa :)
____________________________
Agh! Moja głowa! Co jest?! Otworzyłam oczy i mimowolnie drgnęłam. Leżałam na czymś twardym... Ał... Rozejrzałam się po otaczającym mnie syfie. Pełno butelek, papierosów, pudełek po pizzy i tym podobnych. Zatrzymałam wzrok na mojej ,,poduszce''. Kurwa, dlaczego spałam na jakimś facecie?! Wydaje się mi znajomy... To ten blondas-pedał z parku! Wyjęłam telefon z kieszeni i spojrzałam na godzinę. No nie, 9:15. Nie zdążę do pracy za nic w świecie...
Gwałtownie wstałam, na co Wielka-Grzywka otworzyła oczy. Patrzyłam chwilę na rzadkie zdarzenie pobudki po imprezie. Niesamowite, wow.
- O! Ty! Ja cię znam! - wyszeptał
- Eee... No. - palnęłam tempo
- Woody! - zawył po kilku chwilach łączenia wątków. Posłusznie przeszłam niczym ninja nad ciałami moich ofiar (czyli zgonujących po balu). Niewiele myśląc wzięłam pierwszą z brzegu szklankę i nalałam kranówy. Dzień dobroci dla zwierząt?
                                                                                  ***
Uwaaga! Tutaj następuje zmiana na 3-os ;). Wolę tak właśnie pisać, piszcie co o tym myślicie!

Cały zespół siedział właśnie na skórzanej kanapie. Nie rozmawiali, lecz słuchali. Swoim wyćwiczonym uchem wsłuchiwali się w każde pojedyncze dźwięki piosenki. Mieli wydać singiel, który właśnie zatwierdzali. Wyłapywali błędy, niedociągnięcia czy fałsze gitar lub wokalu. Każdy był już znudzony kilkugodzinnym pobytem w studiu, ale taka była ich praca. Lecz jeden członek zespołu był chyba najdalej myślami. Ashley rozważał każde słowo, każdy ruch, który wykona. W swojej głowie był właśnie na koncercie. Nie takim zwykłym! Wpatrywał się w drobne ciało przepięknej blondynki, przez którą nie mógł spać po nocach.
- Ej, Ash! - z zamyślenia wyrwał go głos Christiana. - Wychodzimy już. - na tę wiadomość cholernie się ucieszył. Wstał i zawiesił swój wzrok na opuszczającej pomieszczenie kobiecie. Zabrał ze stolika okulary i ku zdziwieniu innych wybiegł ze studia. Nie musiał długo przebierać nogami, aby dogonić Annie.
- Ann! - zawołał. Brunetka gwałtownie się odwróciła. Ashley podszedł na bezpieczną odległość i bez większego namysłu wypalił: - Emm... Jutro jest koncert Aerosmith i... poszłabyś ze mną? - na początku Ann nie wierzyła w jego słowa, ale już po chwili rzuciła się w silne ramiona basisty. Na początku zesztywniał, po czym troczkę się rozluźnił. Managerka speszona oderwała się od rozgrzanego torsu Asha.
- To znaczy... No... Mogę z tobą pójść - powiedziała uciekając wzrokiem od brązowych tęczówek. Na tę reakcję brunet lekko się roześmiał.
- To podjadę do ciebie o 17 - puścił jej oczko. Pożegnali się krótkim ,,cześć''. Basista chciał skakać ze szczęścia, a Annie nie wiedziała co ma o tym myśleć... To jest randka? A może tylko zwykłe spotkanie? - rozmyślała.

Dzień później
Perspektywa Ann
Będę na Aerosmith, będę na Aaareeosmiith - podśpiewywałam rozrzucając po łóżku ciuchy. Co prawda nie miałam ich dużo, ale zawsze coś. Po pewnym czasie wybrałam czarną koszulkę z logiem zespołu, na którego koncert jadę i też czarną, rozkloszowaną spódniczkę przed kolano. Nie chcąc męczyć nóg, postanowiłam założyć po prostu glany. Nadal ze świetnym humorem weszłam do łazienki, umyłam się, załatwiłam potrzeby fizjologiczne i nałożyłam makijaż składający się ze smukłych kresek na powiekach i czerwonych ust. Po tym wszystkim wyszłam z zajmowanego przeze mnie pomieszczenia. Skierowałam się do drzwi, upewniając się przedtem, czy wszystko wzięłam. Wiążąc moje piętnasto-dziurkowe glany usłyszałam charakterystyczny
dźwięk dzwonka. Uśmiechnęłam się pod nosem na samą myśl zobaczenia legendy na scenie. Przełożyłam sznurówkę przez ostatnią dziurkę, po czym wstałam i przekręciłam zamek w drzwiach. Moim oczom ukazał się zwyczajny, codzienny widok. Wyobrażałam sobie Asha ubranego w jakiś garniaczek czy coś. A tutaj przychodzi mi w zwykłej koszulce... Aerosmith, czarnych rurkach i palestyńskich cichobiegach z bazaru... Pff... Oryginalność...
- Cześć - uśmiechnął się zniewalająco i podał mi rękę. - Gotowa?
_______________________
Jak już pisałam u góry, czuję się chujowo, ale powoli wszystko wraca do normy, spróbuję wrzucać teraz raz na tydzień, lud dwa.
 Rozdział z dość ważnym wątkiem do dalszych wydarzeń. Jak wam się podoba?
  

3 komentarze:

  1. Super! :) Koncercik!! Ja też chcę :P
    Według mnie pisanie w 3 osobie wychodzi Ci świetnie!! :*
    Sama nie przepadam za czytaniem w tej osobie, ale w Twoim stylu coś mnie urzekło ;) tak więc możesz tak pisać ;*
    Rozdział trochę króciutki, ale się cieszę, bo nie musiałam dużo nadrabiać ^^.
    Czekam niecierpliwie na nexta :D

    Ps. Nominowałam Cię do LBA :) więcej: http://friendship-never-ends-love.blogspot.com/p/lba-2014.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapraszamy na nowy rozdział!
    Ponownie pojawia się Wasz upragniony Stradlin. :D

    http://californiassounds.blogspot.com/2015/05/rozdzia-v.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli pozwolisz, wyrażę swoją dość obiektywną opinię :)
    Siedzę w blogosferze już dobre dwa lata, chociaż działam w niej zaledwie półtora roku i powiem Ci szczerze, bo nie chcę być niemiła, czy wyjść na sukę (chociaż takową jestem), że blogów takich jak ten wcześniej powstało bardzo, bardzo wiele. Nie mówię tego złośliwie, po prostu nie uważam, żeby był zbyt kreatywny, czy wnosił coś nowego. No, chyba, że masz jakiś oryginalny pomysł na jego kontynuację, wtedy wszystko w porządku.
    Okej.
    No więc tak. Początek perspektywy trzecioosobowej czyta się makabrycznie. Nie chcę Cię obrazić, po prostu jest tego, za przeproszeniem, najebane, chociaż być nie musi, bo jedno zdanie mogłoby wystarczyć, żeby oddać cały nastrój. Widać jednak, że się starasz i nie jest to przyjebane ot tak na odwal, ale pisane z chęcią zaskoczenia, zafascynowania czytelnika. W tym przypadku nie wyszło.
    Czytałam jednego bloga, gdzie bohaterka miała na imię Ann i była ich menagerką, a później (tak mi się zdaje, bo mam coś z przeglądarką i niektóre blogi przestały mi się ładować) zaczęła z Ashem kręcić. Nie żeby coś, ale wydaje i się to być podjebane xD
    Jak już przy tym jestem, bo jak już wspomniałam jestem suką i muszę się wyszumieć, wątek z dawnym przyjacielem jest zupełnie jak wyjęty z bloga Rebel Yell (który osobiście kocham, może to przez to tak się czepiam?)
    Mam nadzieję, że nie obrazisz się na mnie za ten komentarz.
    Pozdrawiam ciepło i życzę dużo weny.

    OdpowiedzUsuń