piątek, 14 sierpnia 2015

#14 ,,Wyjdziemy gdzieś do klubu?''

- To może...Wyjdziemy gdzieś do klubu? - spytałam lekko poddenerwowana. Nie na co dzień przecież całuje cię Ashley Purdy...
- Tak, dobry pomysł! - uśmiechnął się, po czym ruszyliśmy do The Troubadour. Przez całą drogę dużo rozmawialiśmy. To o naszych zainteresowaniach, guscie muzycznym, czy o pingwinach... Taak, dorośli ludzie rozmawiają o pingwinach...


                                                                          ***
Ash i Annie trzymając się za ręce weszli do klubu. Do nozdrzy dziewczyny dostał się nieprzyjemny zapach potu i papierosów. Bruneta jakoś bardziej to nie zdziwiło, był przyzwyczajony do szwendania się po mieście, upijania smutków w alkoholu, brania narkotyków, numerków na jedną noc. Właściwie to całe jego życie obiegało koło tego. Był jeszcze zespół, to on zawsze ratował go przed przedawkowaniem. Gdyby tak bardzo nie zależało mu na tych ludziach, już dawno leżałby zakopany w ziemi... Ale lubił ten tryb życia. Każdy, kto poznał Purdy'ego myślał, że jest szczęśliwy. To mu pomagało. Przez to nikt nie wiedział, że cierpi, że jest mu trudno, że nie ma nikogo, że czasami nie daje rady, że czasami nie może w to wszystko uwierzyć, że czasami nie chce żyć, że czasami chce kogoś zabić, że czasami chce płakać, że czasami chce krzyczeć... Że czasami po prostu osuwa się z nóg, zakrywa się dłońmi i rozmyśla, czy jest jakiś sens?

Na scenie stała jakaś czteroosobowa, rockowa grupa. Ashley dobrze znał wokalistę, kolega po fachu.
- Znasz ich? - spytała lekko zauroczona wokalistą.
- Tak, to Falling In Reverse. Często razem imprezujemy z wokalistą - posłał nikły uśmiech brązowooki. Bez słowa, bo i tak muzyka by ich zagłuszyła przeszli do najbardziej oddalonego stolika. Nie było tutaj aż tak głośno, więc mogli spokojnie rozmawiać, co też po chwili uczynili. Po kilku minutach przyszła kelnerka. Była szatynką z mocnym makijażem i wprost wylewającymi się piersiami spod skąpej sukienki.
- Coś podać? - posłała sztuczny uśmiech znużona już swoją pracą.
- Dwa razy trzy kolejki... - zaczął Purdy
- I dwa Jack Daniels'y - dokończyła Ann. Spojrzeli po sobie znacząco, po czym parsknęli śmiechem. Szatynka tylko kiwnęła głową i zawróciła do baru.

 Ashley bardzo dobrze dogadywał się z Ann. Znaleźli swój wspólny język, ich rozmowy mogły nie mieć końca, niby wszystkie tematy zostały wyczerpane, ale rozmowa dalej się kleiła. Palvin czuła, jakby znała się z basistą od lat. Ich wymianę zdań o obsesji Andy'ego na punkcie Batmana przerwał mężczyzna.


4 komentarze:

  1. A mi się podoba :) Falling in Reverse, są mega. Słucham The drug in me is you od paru dobrych miesięcy i mi się jakoś nie nudzi.
    Ciekawe kto przerwał tą rozmowę...

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj, mam przyjemność poinformować Cię, że pojawił się u nas nowy rozdział :) Serdecznie zapraszamy :)

    http://californiassounds.blogspot.com/2015/09/rozdzia-vii.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Serdecznie zapraszamy na nowy rozdział u nas. :))
    http://californiassounds.blogspot.com/2015/10/rozdzia-viii.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej, co z nextem? Nie zostawiaj tegooo! :C

    OdpowiedzUsuń