- Hm? - on to umie udawać... Nic się nie stało...
- Dlaczego do cholery nie odzywałeś się przez te lata! Bałam się o ciebie idioto! - wstałam z ławki i podniosłam głos. Naprawdę się o niego bałam,bałam się ,że nigdy już go nie zobaczę...
- Ann...bo ja...
- Po prostu byłam dla ciebie zabawką na chwilę? Przyjaźnią tego nazwać już nie mogę - mocno zaakcentowałam słowo 'nie'.
- Ann... ja nie mogłem...nie miałem czasu i...i kontaktu
- Teraz się tłumacz, Seth. Brakowało mi ciebie. - odsunęłam rękawy kurtki i pokazałam mu moje blizny. Miałam iść,ale poczułam silny uścisk na dłoniach. Spojrzałam Sethowi prosto w oczy.
- Dlaczego to robisz? - zapytał oschle. W jego oczach mogłam zauważyć troskę? Złość?
- Robiłam - zaakcentowałam ostatnią sylabę - A poza tym, dobrze wiesz dlaczego.
- Obiecałaś,że nie będziesz - spuścił głowę - To wszystko moja wina
- Nie! Seth! - mocno go przytuliłam
Trwaliśmy w uścisku jeszcze kilka dobrych chwil. Ciszę przerwał dzwonek telefonu Setha. Ma dobry gust, Nirvana- Rape Me.
- Mhm...tak...tak, za 10 minut....do zobaczenia - rozłączył się
- Kto to?
- Szef,musimy jechać
- Musimy?
- No tak,przecież będziesz pracować ze mną
- Aha,zapomniałam - strzeliłam sobie facepalma
***
Wysiedliśmy z taksówki i skierowaliśmy się w stronę dużego,ceglanego budynku. Podejrzewam,że biuro. Seth otworzył przede mną mosiężne drzwi i mnie w nich przepuścił. Weszłam do ładnie urządzonego korytarzyka,było bardzo przytulnie. Po obu stronach było dużo ponumerowanych drzwi. My weszliśmy do pokoju nr. 9.
- Dzień dobry, znalazłem idealną na te stanowisko,panie Smith (tak,wiem oryginalne) - powiedział Seth od razu po wejściu. Zlustrowałam dokładnie pokój,był bardzo przytulny, w stylu staroświeckim. Pan Smith też sprawiał wrażenie miłego.
- Hm, no dobrze. Jakie ma kwalifikacje? - tak jak mówiłam,pan Smith był bardzo miły.
- Była na praktykach zawodowych, pracowała jako asystent menegera, chodziła na specjalne zajęcia. Tutaj ma pan papiery - położył plik dokumentów na stole. Skąd on to wziął?
- No dobrze, narazie może pani być asystentką Setha. Zobaczymy jak pani sobie radzi,a potem zatrudnimy na stałe - tak! Tak! Tak! Będę miała pracę!
- Dziękuję - uścisnęłam rękę pana Smitha. Seth wskazał ręką na drzwi. Wyszłam cała w skowronkach. Poczekałam gdy mój przyjaciel opuści pomieszczenie. Rzuciłam mu się na szyję.
- Mam pracę!
- Mhm... Ale teraz ze mnie złaź. Idziesz do mnie.
- Eee...czemu?
- Bo mi się tak podoba. Mam niedaleko chodźmy na pieszo.
- Ok. - hm... no w sumie i tak prędzej czy później bym u niego zawitała,więc nie przeszkadza mi to.
***
- Niezły masz domek - zachwyciłam się lustrując wzrokiem cały apartament.
- No masz rację - taa... skromność to pojęcie względne - a kiedy ja zobaczę twoją willę?
- Za kilkanaście lat. Aktualnie nie mieszkam nigdzie.
- Ach... to możesz zamieszkać u mnie! Tylko moja dziewczyna nie będzie zadowolona...
- Masz dziewczynę? W sumie się nie dziwę takiej dupie jak ty - klepnęłam go po tyłku. Tyłek też ma niezły haha. On poruszył na to sugestywnie brwiami i zaczeliśmy się śmiać jak kiedyś.
- Oglądamy horror!
- Nie! Będę się potem bała zasnąć!
- Hahaha - śmiech psychopaty
- Grr...
Skończyło się na najstraszniejszym horrorze ever - Obecność. Myślałam,że zaraz przyjdzie do mnie ta... jak jej tam... lalka i mi będzie klaskać za głową. Nigdy więcej horrorów...
- Chodź,zaprowadzę cię do sypialni. - spojrzałam na niego znacząco - Nie, ja śpię u siebie a ty u siebie, dzwonku głupi. - nie odpowiedziałam tylko ruszyłam za nim. Wskazał ręką drzwi, a sam poszedł do siebie
-Łazienka na przeciwko! - rzucił zamykając drzwi.
Weszłam do ładnie urządzonego pokoju i rzuciłam się na łóżko. Zdjęłam glany, poleciały gdzieś w kąt.
- Prysznic wezmę rano...niee chcę mie sięę - wymruczałam do siebie i zasnęłam. Coraz częściej śpię w ubraniu...
***
- Śniadanie śpiąca królewno - coś wymruczało mi do ucha, na co przywaliłam z łokcia temu czemuś. Ups...to chyba Seth
- Kurwa! Zapomniałem żeby cię tak nie budzić! Teraz będę miał brzydką twarz - udawał płacz
- Ty zawsze masz brzydką twarz,kotku
- Ej! - rzucił się na mnie i zaczął łaskotać.
- Ahahahaha See....seeth! Prze,prze...prze hahahstań- wreszcie przestał, ja go kiedyś zabiję!
-To chodź na jedzonko! - mmm...naleśniki! Zjedliśmy 'królewski' posiłek.
- Jedziesz ze mną poznać swoich podopiecznych
- To idę się ubrać! - ciekawe kto to... mocne brzmienia... BMTH? Nie... oni mają menadżerów.... nie wiem...
Po skończonym prysznicu zrobiłam makijaż. Założyłam bluzkę z Black Veil Brides i czarne,przetarte rurki a do tego oczywiście moje kochane glany. Byłam gotowa,więc zeszłam na dół. Seth stał już przy drzwiach i bawił się telefonem. Jak dziecko...grał w Pou.
Doszliśmy piechotą do studia zespołu. Ciekawość mnie zżerała, nie mogłam wytrzymać! Weszliśmy po schodach do czerwonego pomieszczenia, na kanapach siedzieli... Black Veil Brides?! To oni! Seth! trzymaj mnie!
- Widać,że fanka - podszedł do mnie Ashley. Ashley Purdy odezwał się do mnie! Do MNIE! - Gdybyś nie wiedziała, to ja jestem Ashley Purdy, najprzystojniejszy, najseksowniejszy, najsławniejszy, najbardziej utalentowany... - nie dokończył bo przerwał mu Jinxx
- Największa sierota, największe dziecko i beztalencie. A ja jestem Jinxx, gitarzysta.
- Wiem - wypaliłam z szeroko otwartymi oczami i lekko odchyloną buzią. Zauważyłam ,że Andy wpatruje się we mnie. O co mu chodziło? Podniósł się z miejsca i podszedł do mnie złapał mnie z rękę i pociągnął w stronę drzwi.
- Chodź
- Ale o co ci chodzi? - mocno się zdziwiłam.
- Dlaczego płakałaś?
- Co?!
- Dlaczego płakałaś - spytał już bardziej lodowato
- Och, mam swoje powody. A ty skąd wiesz?
- Bo mnie uderzyłaś,bolało. Więc nie zapomniałem
- Jejku, przepraszam! Nie chciałam. Ja się przestarszyłam i wiesz...
- Okej,wybaczam ci - posłał mi szczery uśmiech. Wróciliśmy do towarzystwa.
________________________________________________________________________________
Taki chujowy ;/. Połowę pisałam na niemieckiej klawiaturze,więc było trudno xD. Musiałam poprawiać potem polskie znaki.
Jestem tak w luj chora, że mówić nie mogę... Zostało mi tylko pisanie. Mam dylemat z kim będzie się Ann 'najbardziej lubić'.
Piszcie jak się podoba ;). Next będzie najwcześniej w środę,a najpóźniej w piątek ;)
- Eee...czemu?
- Bo mi się tak podoba. Mam niedaleko chodźmy na pieszo.
- Ok. - hm... no w sumie i tak prędzej czy później bym u niego zawitała,więc nie przeszkadza mi to.
***
- Niezły masz domek - zachwyciłam się lustrując wzrokiem cały apartament.
- No masz rację - taa... skromność to pojęcie względne - a kiedy ja zobaczę twoją willę?
- Za kilkanaście lat. Aktualnie nie mieszkam nigdzie.
- Ach... to możesz zamieszkać u mnie! Tylko moja dziewczyna nie będzie zadowolona...
- Masz dziewczynę? W sumie się nie dziwę takiej dupie jak ty - klepnęłam go po tyłku. Tyłek też ma niezły haha. On poruszył na to sugestywnie brwiami i zaczeliśmy się śmiać jak kiedyś.
- Oglądamy horror!
- Nie! Będę się potem bała zasnąć!
- Hahaha - śmiech psychopaty
- Grr...
Skończyło się na najstraszniejszym horrorze ever - Obecność. Myślałam,że zaraz przyjdzie do mnie ta... jak jej tam... lalka i mi będzie klaskać za głową. Nigdy więcej horrorów...
- Chodź,zaprowadzę cię do sypialni. - spojrzałam na niego znacząco - Nie, ja śpię u siebie a ty u siebie, dzwonku głupi. - nie odpowiedziałam tylko ruszyłam za nim. Wskazał ręką drzwi, a sam poszedł do siebie
-Łazienka na przeciwko! - rzucił zamykając drzwi.
Weszłam do ładnie urządzonego pokoju i rzuciłam się na łóżko. Zdjęłam glany, poleciały gdzieś w kąt.
- Prysznic wezmę rano...niee chcę mie sięę - wymruczałam do siebie i zasnęłam. Coraz częściej śpię w ubraniu...
***
- Śniadanie śpiąca królewno - coś wymruczało mi do ucha, na co przywaliłam z łokcia temu czemuś. Ups...to chyba Seth
- Kurwa! Zapomniałem żeby cię tak nie budzić! Teraz będę miał brzydką twarz - udawał płacz
- Ty zawsze masz brzydką twarz,kotku
- Ej! - rzucił się na mnie i zaczął łaskotać.
- Ahahahaha See....seeth! Prze,prze...prze hahahstań- wreszcie przestał, ja go kiedyś zabiję!
-To chodź na jedzonko! - mmm...naleśniki! Zjedliśmy 'królewski' posiłek.
- Jedziesz ze mną poznać swoich podopiecznych
- To idę się ubrać! - ciekawe kto to... mocne brzmienia... BMTH? Nie... oni mają menadżerów.... nie wiem...
Po skończonym prysznicu zrobiłam makijaż. Założyłam bluzkę z Black Veil Brides i czarne,przetarte rurki a do tego oczywiście moje kochane glany. Byłam gotowa,więc zeszłam na dół. Seth stał już przy drzwiach i bawił się telefonem. Jak dziecko...grał w Pou.
Doszliśmy piechotą do studia zespołu. Ciekawość mnie zżerała, nie mogłam wytrzymać! Weszliśmy po schodach do czerwonego pomieszczenia, na kanapach siedzieli... Black Veil Brides?! To oni! Seth! trzymaj mnie!
- Widać,że fanka - podszedł do mnie Ashley. Ashley Purdy odezwał się do mnie! Do MNIE! - Gdybyś nie wiedziała, to ja jestem Ashley Purdy, najprzystojniejszy, najseksowniejszy, najsławniejszy, najbardziej utalentowany... - nie dokończył bo przerwał mu Jinxx
- Największa sierota, największe dziecko i beztalencie. A ja jestem Jinxx, gitarzysta.
- Wiem - wypaliłam z szeroko otwartymi oczami i lekko odchyloną buzią. Zauważyłam ,że Andy wpatruje się we mnie. O co mu chodziło? Podniósł się z miejsca i podszedł do mnie złapał mnie z rękę i pociągnął w stronę drzwi.
- Chodź
- Ale o co ci chodzi? - mocno się zdziwiłam.
- Dlaczego płakałaś?
- Co?!
- Dlaczego płakałaś - spytał już bardziej lodowato
- Och, mam swoje powody. A ty skąd wiesz?
- Bo mnie uderzyłaś,bolało. Więc nie zapomniałem
- Jejku, przepraszam! Nie chciałam. Ja się przestarszyłam i wiesz...
- Okej,wybaczam ci - posłał mi szczery uśmiech. Wróciliśmy do towarzystwa.
________________________________________________________________________________
Taki chujowy ;/. Połowę pisałam na niemieckiej klawiaturze,więc było trudno xD. Musiałam poprawiać potem polskie znaki.
Jestem tak w luj chora, że mówić nie mogę... Zostało mi tylko pisanie. Mam dylemat z kim będzie się Ann 'najbardziej lubić'.
Piszcie jak się podoba ;). Next będzie najwcześniej w środę,a najpóźniej w piątek ;)

Takie kontakty! Też bym chciała :P W ogóle rozdział super :) Cóż może lubić ich obu, kto zabroni ^^. Czekam na nexta :D i życzę weeny oraz zdrowia ;)
OdpowiedzUsuńO kurwa, niemiecka klawiatura? Współczuję..Ja też chora, gardło mnie boli fchuj, ale co z tego, do szkoły chodzić muszę. Rozdział...Jak zwykle zaaajebisty! No po prostu zakochałam się w twoim blogu
OdpowiedzUsuńŻyczę weny i czekam na następny.
Całkiiem ciekawie to się rozpoczyna czekam na kolejny post z wielkim bananem na twarzy :-)
OdpowiedzUsuńEkstra rozdział :)
OdpowiedzUsuńAch jak bym chciała być na miejscu Ann ;*
Liczę na jakiegoś dramata ^^
Niech ktoś zachoruje np. Seth, ale wiesz na taką śmiertelną chorobę i Ann dowie się o niej go jej przyjaciel będzie bliski śmierci buhahahahaha!!!!
Boże moja głowa, po szkole zawsze dziwne pomysły przychodzą mi do głowy xd
Życzę weny i czekam na nexta :):)
No to Cię nie zawiodę ;). Nie będzie to śmiertelna choroba, ale będzie. Nie wiem jeszcze kiedy, Ann musi lepiej poznać się z BVB ;).
UsuńDziękuję ^^
Pewnie zrozumiałaś, że będzie to choroba. Źle napisałam ;d. Powinno być ' coś będzie' :D
Usuń