- Od jutra praca, gdybyś nie wiedziała - usiadł na mnie Seth. No co za człowiek! Ciężki jest!
- Fajnie - zrzuciłam go lekko z siebie i próbowałam się uśmiechnąć, lecz wyszedł raczej grymas. Nawet uśmiechać się nie umiem...
- Ej, co jest? - zapytał zmartwiony przy czym zmarszczył brwi. Przez chwilę wahałam się czy powiedzieć czy nie, w końcu to strasznie głupi powód, ale to mój przyjaciel, on zna mnie lepiej niż ja siebie samą.
- Byliśmy na plaży, Purdy mnie oblał wodą i zaczęłam go gonić. Przewrócił się na mnie i prawie mnie pocałował, a ja nie wiem co o tym myśleć - streściłam szybko i podparłam twarz na dłoniach. Seth pokiwał tylko w zamyśleniu głową. - Chciałam tego pocałunku, ja nie wiem... pragnęłam wtedy tego tak bardzo... Nie wiem co się wtedy ze mną stało byłam jak... zahipnotyzowana. - sklejałam powoli zdania.
- Poczekaj do waszego następnego spotkania i zobacz jak się przy tobie zachowuje. Nie jestem specem w tych sprawach - tak zrobię... nie mogę się tym przejmować jak jakieś dziecko!
- Dzięki. - mocno przytuliłam się do bruneta. Musiałam zażyć (nie)świeżego powietrza, więc postanowiłam wyjść na mały spacer. Założyłam jedyne buty jakie miałam, czyli glany. Zawsze pragnęłam mieć coś więcej, wszyscy ze mnie się śmiali. Miałam tylko kilka par spodni i koszulek, jedną bluzę, kurtkę i buty. Znowu wspomnienia powróciły, tamto miejsce, te wszystkie... Moja matka... Ojciec... Ból... Niechęć, obrzydzenie do samej siebie... Z moich oczu zaczęły wypływać pojedyńcze łzy, które powoli wytarłam i szybko stałam już przed mieszkaniem Setha. Nie wiedziałam gdzie chcę iść, nie znałam tu nikogo ani niczego. Wygrzebałam słuchawki i podłączyłam do starego samsunga. Powoli zaczęły płynąć pierwsze wersy piosenki:
I'm so happy
Cause today I found my friends
They're in my head
I'm so ugly
But that's ok, 'cause so are you
We've broke our mirrors
Sunday morning
Is everyday for all I care
And I'm not scared
Light my candles
In a daze 'cause I've found god
Yeah
I'm so lonely and
That's ok, I shaved my head
And I'm not sad
And just maybe
I'm to blame for all I've heard
And I'm not sure
I'm so excited
I can't wait to meet you there
And I don't care
I'm so horny but
That's ok, my will is good
Kocham tą piosenkę. Niektórzy uważają, że nie ma większego sensu, ale ja w niej widzę coś więcej. Ma wielkie przesłanie, ale dlaczego ja zajmuję się piosenką? Miałam przecież iść... eee... no dobra, nie wiem gdzie...
Zauważyłam niewielki park, do którego po chwili postanowiłam się udać. Usiadłam na starej, drewnianej ławeczce nad klimatycznym, brudnym stawem. Było przepięknie. Niepozornie, ale ładnie. Nigdy nie byłam w takim miejscu.
- Cześć - usłyszałam beznamiętny głos. Lekko podskoczyłam ze strachu, nie słyszałam aby ktokolwiek tutaj szedł. Zmierzyłam ową postać wzrokiem, przystojny blondyn w pedalskich rurkach. Pewnie dajrekszoner czy coś takiego.
- Przestraszyłeś mnie. - odpowiedziałam tym samym tonem. Gdybym miała być szczera, to nie chcę go tutaj, potrzebuję samotności.
- Co tutaj robisz? - szybko zmienił temat.
- Siedzę... - odpowiedziałam z lekką nutką irytacji.
- To mogłem zauważyć...
- Myślę, ale muszę już zmykać do domu. - no właśnie... dom... Nie mogę całe życie mieszkać u mojego przyjaciela...
- A dałabyś mi może swój numer? - zadał pytanie wyciągając swój telefon z kieszeni rurek przy czym posłał mi proszące spojrzenie.
- Nie. Znaczy się tak. Albo eee... - zmieszałam się - Yyy... tak - szybko wpisałam swój numer i odeszłam. Moje zmieszanie było conajmniej dziwne... Zazwyczaj w takich sprawach po prostu mówiłam ,,Nie''. Może tylko on tak na mnie działa?
Jakoś doczłapałam się do tej pięknej prawie-willi Setha i nie zdejmując butów weszłam do salonu. Mogłam się domyślić, że brunet siedzi przy jakimś filmie z popcornem. Pokiwałam głową i przewróciłam oczami, setny raz oglądał Iron-mana. Jak dziecko...
- Cześć! - rzuciłam. Był tak zajęty, że nawet nie zwrócił uwagi na moją obecność. Weszłam do kuchni połączonej z salonem, spojrzałam na zegarek, 18:37. Dzisiaj nic nie jadłam, więc przydałoby się to odrobić... Wyjęłam dwie kromki chleba i posmarowałam dżemem. Wstawiłam mleko na gaz i wsypałam do kubka wyjętego z szafki cappucino o smaku czekolady. Nie będę mogła potem spać... no trudno.
- Poczekaj do waszego następnego spotkania i zobacz jak się przy tobie zachowuje. Nie jestem specem w tych sprawach - tak zrobię... nie mogę się tym przejmować jak jakieś dziecko!
- Dzięki. - mocno przytuliłam się do bruneta. Musiałam zażyć (nie)świeżego powietrza, więc postanowiłam wyjść na mały spacer. Założyłam jedyne buty jakie miałam, czyli glany. Zawsze pragnęłam mieć coś więcej, wszyscy ze mnie się śmiali. Miałam tylko kilka par spodni i koszulek, jedną bluzę, kurtkę i buty. Znowu wspomnienia powróciły, tamto miejsce, te wszystkie... Moja matka... Ojciec... Ból... Niechęć, obrzydzenie do samej siebie... Z moich oczu zaczęły wypływać pojedyńcze łzy, które powoli wytarłam i szybko stałam już przed mieszkaniem Setha. Nie wiedziałam gdzie chcę iść, nie znałam tu nikogo ani niczego. Wygrzebałam słuchawki i podłączyłam do starego samsunga. Powoli zaczęły płynąć pierwsze wersy piosenki:
I'm so happy
Cause today I found my friends
They're in my head
I'm so ugly
But that's ok, 'cause so are you
We've broke our mirrors
Sunday morning
Is everyday for all I care
And I'm not scared
Light my candles
In a daze 'cause I've found god
Yeah
I'm so lonely and
That's ok, I shaved my head
And I'm not sad
And just maybe
I'm to blame for all I've heard
And I'm not sure
I'm so excited
I can't wait to meet you there
And I don't care
I'm so horny but
That's ok, my will is good
Kocham tą piosenkę. Niektórzy uważają, że nie ma większego sensu, ale ja w niej widzę coś więcej. Ma wielkie przesłanie, ale dlaczego ja zajmuję się piosenką? Miałam przecież iść... eee... no dobra, nie wiem gdzie...
Zauważyłam niewielki park, do którego po chwili postanowiłam się udać. Usiadłam na starej, drewnianej ławeczce nad klimatycznym, brudnym stawem. Było przepięknie. Niepozornie, ale ładnie. Nigdy nie byłam w takim miejscu.
- Cześć - usłyszałam beznamiętny głos. Lekko podskoczyłam ze strachu, nie słyszałam aby ktokolwiek tutaj szedł. Zmierzyłam ową postać wzrokiem, przystojny blondyn w pedalskich rurkach. Pewnie dajrekszoner czy coś takiego.
- Przestraszyłeś mnie. - odpowiedziałam tym samym tonem. Gdybym miała być szczera, to nie chcę go tutaj, potrzebuję samotności.
- Co tutaj robisz? - szybko zmienił temat.
- Siedzę... - odpowiedziałam z lekką nutką irytacji.
- To mogłem zauważyć...
- Myślę, ale muszę już zmykać do domu. - no właśnie... dom... Nie mogę całe życie mieszkać u mojego przyjaciela...
- A dałabyś mi może swój numer? - zadał pytanie wyciągając swój telefon z kieszeni rurek przy czym posłał mi proszące spojrzenie.
- Nie. Znaczy się tak. Albo eee... - zmieszałam się - Yyy... tak - szybko wpisałam swój numer i odeszłam. Moje zmieszanie było conajmniej dziwne... Zazwyczaj w takich sprawach po prostu mówiłam ,,Nie''. Może tylko on tak na mnie działa?
Jakoś doczłapałam się do tej pięknej prawie-willi Setha i nie zdejmując butów weszłam do salonu. Mogłam się domyślić, że brunet siedzi przy jakimś filmie z popcornem. Pokiwałam głową i przewróciłam oczami, setny raz oglądał Iron-mana. Jak dziecko...
- Cześć! - rzuciłam. Był tak zajęty, że nawet nie zwrócił uwagi na moją obecność. Weszłam do kuchni połączonej z salonem, spojrzałam na zegarek, 18:37. Dzisiaj nic nie jadłam, więc przydałoby się to odrobić... Wyjęłam dwie kromki chleba i posmarowałam dżemem. Wstawiłam mleko na gaz i wsypałam do kubka wyjętego z szafki cappucino o smaku czekolady. Nie będę mogła potem spać... no trudno.
Zjadłam przygotowane wykwintne danie i wzięłam do ręki telefon. Żadnych powiadomień... No ja to zawsze byłam forever alone ;c.
Usłyszałam trzask drzwi. Zwróciłam swój wzrok w stronę, z której pochodził dźwięk. W tamtym miejscu nie było światła, więc widziałam tylko kobiecy cień, ale owa postać mogła idealnie zobaczyć mnie.
- Do cholery Seth!! Kto to jest!?
Usłyszałam trzask drzwi. Zwróciłam swój wzrok w stronę, z której pochodził dźwięk. W tamtym miejscu nie było światła, więc widziałam tylko kobiecy cień, ale owa postać mogła idealnie zobaczyć mnie.
- Do cholery Seth!! Kto to jest!?
_______________________________________________________
CIERPIĘ NA BRAK WENY ;C. Z góry przepraszam za taki krótki, ale mam już prawie napisany next. Nie wiem kiedy będzie... może walnę limit? Postaram się, aby następny był dłuższy.
Nie wiem, czy nie zrobić mimi przerwy, w której napiszę sb rozdziały do... 20? Nie wiem, ale planuję akcję na 50. Zobaczymy co potoczy się dalej :).
Mam teraz szkołę, zawody i takie inne, więc rozdziały mogą pojawiać się rzadziej. Mam dużo nauki itp.
Piszcie jak się podobało!
PS. Postanowiłam, że nie będę wstawiać piosenek na początku bo mi się po prostu nie chce szukać odpowiedniego tekstu xD
Next - 3 komentarze
CIERPIĘ NA BRAK WENY ;C. Z góry przepraszam za taki krótki, ale mam już prawie napisany next. Nie wiem kiedy będzie... może walnę limit? Postaram się, aby następny był dłuższy.
Nie wiem, czy nie zrobić mimi przerwy, w której napiszę sb rozdziały do... 20? Nie wiem, ale planuję akcję na 50. Zobaczymy co potoczy się dalej :).
Mam teraz szkołę, zawody i takie inne, więc rozdziały mogą pojawiać się rzadziej. Mam dużo nauki itp.
Piszcie jak się podobało!
PS. Postanowiłam, że nie będę wstawiać piosenek na początku bo mi się po prostu nie chce szukać odpowiedniego tekstu xD
Next - 3 komentarze



